Postanawiamy wiekszosc z tygodniowego pobytu na Kałukazie spędzic w Armenii. Przed poludniem lapiemy maszrutke, ktora ma nas zawiezc bezposrednio do stolicy Armenii - Erewania.Droga mija nam bardzo szybko I przyjemne dzieki pieknym widokom za oknem- zielone wzgorza i doliny poprzecinane potokami, a w tle majaczace osniezone szczyty. O uprzejmosci Ormian przekonujemy sie w juz polowie drogi, kiedy okazuje sie ze nie mamy lokalnej waluty, najblizszy kantor lub bankomat dopiero za 3 godziny, a nam kiszki marsza w brzuchu graja..siedzaca przez nami Ormianka wrecza nam placek z serem (lokalny przysmak) oraz swiezego ogorka...pychota! Do Erewanu przyjezdzamy popoludniu i w poszukiwaniu miejsca noclegowego udajemy sie z plecakiem i przewodnikiem w reku. Po 1,5 godzinie marszu, obejsciu calego centrum i obejrzeniu 4 hoteli decydujemy sie ostatecznie na hotel na 14 pietrze z tarasem na dachu i pieknym widokiem na miasto i świętą Góre Ararat. Wieczorem idziemy jeszcze na spacer w centrum Erewanu skumulowanego wokol 2 placów - Republiki i Opery.Zaskakuje bogactwo- sklepy z najwyzszej polki (np Armani Kids), wystawne restauracje, hotele, szybkie samochody i swietnie ubrani ludzie - jednym slowem high life! Wieczor uprzyjemnia nam pokaz fontann z muzyka i oswietleniem. To miejscu i atmosfera tak bardzo kontrastuje z obrzezami miasta i wioskami, gdzie widzac ubostwo i biede.
Kolejny dzien spedzamy na zwiedzaniu miasta. W tym celu wypozyczamy rower na kilka godzin i poza centrum zjezdzamy jeszcze okoliczne dzielnice. Ogladamy min opere, palac prezydencki, parlament oraz kaskady z pomnikiem upamietniajacym 50-lecie sowieckiej Armenii. Miasto jest bardzo zroznicowane, pelne kontrastow i czarujace, także dzieku ludziom, ktorzy są bardoz uprzejmi i otwarci.
Informacje praktyczne:
Maszrutka z Tbilisi do Erewan: 30 GEL - 60 PLN/ os.
Hotel 14 th Floor w Erewan: 37.000 AMD (~70 euro ze sniadaniem)